IRJP: ILU POLSKICH WYNALAZCÓW DZIAŁAŁO W AMERYCE?




BADANIA NAUKOWE NAD POLONIĄ I POLAKAMI ZA GRANICĄ





ILU POLSKICH WYNALAZCÓW DZIAŁAŁO W AMERYCE?

Nie można odpowiedzieć wprost na postawione w tytule pytanie. Nie jest to zresztą celem tej pracy. Jest nim bowiem krytyka dotychczasowego dorobku naszej narodowej historiografii w zakresie rozpoznania wkładu, jaki w rozwój cywilizacji amerykańskiej wnieśli polscy wynalazcy. Jest to jednak krytyka konstruktywna, która nie tyle wytyka błędy istniejących opracowań, ile wskazuje nowe metody, źródła i instrumenty mogące mieć tu zastosowanie, oraz podkreśla znaczenie podjęcia tego kierunku badań w studiach polonijnych.


SŁAWOMIR ŁOTYSZ

Dr inż. arch. SŁAWOMIR ŁOTYSZ - adiunkt Zakładu Technologii i Organizacji Budownictwa Uniwersytetu Zielonogórskiego


WSTĘP

Dorobek wynalazczy Polaków w Stanach Zjednoczonych - całkiem pokaźny, jak dowodzą ostatnio prowadzone badania - pozostawał dotychczas niemal zupełnie nieznany. Jeśli odnieść się do tytułu tej pracy w sposób dosłowny, i próbować nań odpowiedzieć opierając się wyłącznie na dotychczasowym piśmiennictwie, należałoby odpowiedzieć, że w Ameryce działało ni mniej ni więcej, tylko ośmiu polskich wynalazców. Nie chodzi tu bynajmniej o tak znane postacie, jak Ralph Modjeski, Tadeusz Sendzimir czy Frank Piasecki. Pierwszy, szeroko znany jako budowniczy mostów, nie był przecież wyłącznie inżynierem wykonawczym odpowiedzialnym za ich wznoszenie, ale zasłynął przede wszystkim jako projektant i autor wielu innowacyjnych rozwiązań konstrukcyjnych. Niektóre z nich opatentował. Sendzimir i Piasecki uzyskali przynajmniej po kilkadziesiąt patentów, co stawia ich w szeregu najbardziej płodnych wynalazców w dziejach Stanów Zjednoczonych. Obaj wywarli wprost rewolucyjny wpływ na dziedziny, w których działali - metalurgię i lotnictwo helikopterowe. Znacznie jednak częściej utożsamiani są z działalnością przemysłową założonych przez siebie firm, co przecież jest dalszym etapem wdrażania dokonanych przez nich innowacji.

Gdy mowa o polskiej wynalazczości w Stanach Zjednoczonych, nasza historiografia najczęściej przywołuje osiągnięcia ośmiu Polaków, którzy działali w okresie wojny secesyjnej. Byli to: Antoni Glomicki, Gustaw A. Blitkowski, Jan Kuliński, Kacper Zwicki, Józef Smoliński, Seidel de Mackiewicz, Bartłomiej Beniowski i Ksawery Karczewski. Lista tych ośmiu nazwisk na przestrzeni ostatnich kilku dekad była powtarzana przez różnych autorów w niemal niezmienionej kolejności. Spis ten miał potwierdzać tezę, iż emigranci polscy to nie tylko farmerzy, górnicy i robotnicy przemysłowi, ale też ludzie twórczy, których wynalazczy geniusz współtworzył podwaliny Ameryki jako kraju zaawansowanej techniki. Tymczasem w świetle najnowszych badań okazuje się, że o dwóch z ośmiu wymienionych wynalazców brak jakiejkolwiek wzmianki w archiwach amerykańskiego urzędu patentowego; dwóch kolejnych nie miało żadnych związków z Polską; piąty — choć był i uczestnikiem powstania listopadowego i uznanym wynalazcą, to mieszkał na stałe w Anglii, i do grona Polonii amerykańskiej zaliczyć go nie sposób. Dwóch dalszych uzyskało wprawdzie po jednym patencie, ale na mało znaczące innowacje. Tylko o jednym z całej ósemki można powiedzieć, iż był nie tylko wynalazcą o istotnych osiągnięciach, ale też aktywnym działaczem Polonii amerykańskiej.

I. GENEZA WYLICZANKI

Zdecydowana większość autorów polonijnych poprzestaje na wyliczaniu nazwisk z przypisaną im - niekiedy błędnie - dziedziną techniki. Lakoniczna forma tych prezentacji uprawnia do postawienia tezy, iż autorzy ci nie dokonali rozpoznania rzeczywistej wartości dorobku wynalazczego wymienionych postaci, poprzestając jedynie na cytowaniu informacji z wcześniejszych opracowań. Co więcej, niekiedy nie podejmowali nawet trudu weryfikacji, czy przywoływana postać istotnie miała jakiekolwiek związki z polskością.

Glomicki, Blitkowski, Kuliński, Zwicki, Smoliński, de Mackiewicz, Beniowski i Karczewski pojawiają się w tak istotnych monografiach, jak Poles in history and culture of the United States of America. pod redakcją Grzegorza Babińskiego i Mirosław Franćića (1979), czy Wkład Polaków do kultury świata, pod redakcją Mieczysława A. Krąpca, Piotra Tarasa i Jana Turowskiego (1976). Jako źródło w obu przypadkach cytowana jest praca Josepha wytrwała Poles in American history and tradition (1969). Korzystał z niej najprawdopodobniej również Andrzej Ławrowski w swojej książeczce zatytułowanej Polacy w dziejach Stanów Zjednoczonych (1976). Najprawdopodobniej, bo chociaż przypisu nie zamieścił, akapit omawiający dokonania wynalazcze wspomnianej ósemki stanowi niemal dosłowne tłumaczenie informacji podanej przez Wytrwała. Idąc dalej, warto pokusić się o wskazanie pochodzenia informacji tego autora. Nie było to bynajmniej źródło podstawowe ani efekt poważniejszych badań tego zasłużonego przecież historyka polonijnego. W swoim opracowaniu Wytrwał oparł się na artykule, który w 1954 r. na łamach Polish American Studies opublikował Edmund L. Kowalczyk. Autor ten cyklicznie prezentował tam wyniki swoich badań śladów polskich w Ameryce. Były to zwykle zbiory luźnych notatek, niewzbogacone o żadną, najmniejszą choćby próbę interpretacji czy uogólnienia, wyposażone jednak w mniej lub bardziej skrupulatnie podane przypisy. I tak źródłem informacji o wynalazkach Polaków były, według Kowalczyka, oficjalne wydawnictwa amerykańskiego urzędu patentowego (m.in. „Report of the Commissioner of Patents”) z lat 1849, 1864 i 1865. Niestety, współcześnie przeprowadzona kwerenda tego źródła, poszerzona o dodatkowe badania archiwalne, w tym i genealogiczne, nie pozwoliła na potwierdzenie większości z rewelacji podanych przez Kowalczyka, a powtórzonych bezkrytycznie przez Wytrwała, a za nim kolejnych autorów. Warto przyjrzeć się, jak te, pochodzące sprzed ponad pół wieku informacje wyglądają w świetle współczesnych badań, a także jakie były rzeczywiste osiągnięcia wynalazcze poszczególnych postaci i ich związki z polskością.

Glomicki i Mackiewicz

Poszukiwania jakiejkolwiek informacji o Antonim Glomickim w zasobach archiwalnych amerykańskiego Urzędu Patentowego, m.in. w indeksach nazwisk wynalazców oraz w poszczególnych klasach wynalazków, zakończyły się niepowodzeniem. Nie oznacza to bynajmniej, że wynalazcy takiego nie było. W jego imieniu mogła na przykład wystąpić inna osoba. Informacji takiej nie przekazują jednak wspomniane raporty, nie mógłby zatem jej uzyskać również i Kowalczyk. Nie można wykluczyć, że doszło do znacznego zniekształcenia nazwiska, stąd trudności z identyfikacją. Wzmianek o Antonim Glomickim, i to w różnych wariantach pisowni, nie przynoszą również amerykańskie spisy ludności, dokumenty z reguły kompletne i rzetelnie prowadzone. Zostały one w ostatnich latach zindeksowane, i udostępnione w wersji elektronicznej w niektórych amerykańskich bibliotekach, co umożliwia stosunkowo efektywne ich przeszukiwanie.

W przypadku Mackiewicza nie zgadza się dziedzina, w której miał dokonać innowacji, uzyskując swój patent w 1864 r. Zdaniem Kowalczyka miał to być druk, tymczasem jedyny patent, jaki w amerykańskim urzędzie patentowym uzyskała osoba o tym nazwisku, dotyczył wyrobu zapałek. Duże wątpliwości budzi również kwestia polskiego pochodzenia tego wynalazcy. Mógł wywodzić się ze spolonizowanej szlachty pruskiej, bądź na odwrót -ze zniemczonej rodziny polskiej. Tak czy inaczej wydaje się, że pozostawał w niemieckim kręgu kulturowym“.

Blitkowski i Zwicky

Brak też jakichkolwiek dowodów na związki z polskością wymienionego przez Kowalczyka Gustawa Blitkowskiego. W rzeczywistości był to Gustave H. Adolf Blittkowski, wynalazca mający na koncie kilka patentów na udoskonalenia w konstrukcji rewolwerów i karabinów wielostrzałowych. Również pochodził z Prus. Nie można wykluczyć, że urodził się na terenie zaboru pruskiego, jednak za jego niemieckim pochodzeniem przemawia kilka dodatkowych przesłanek: swoje pierwsze amerykańskie patenty uzyskał wspólnie z Frederickiem Hoffmanem. We wstępie do memoriału patentowego napisali: „[...] Gustave Adolph Blittkowski i Frederick William Hoffman, poprzednio z Niemiec, ale teraz z Nowego Jorku [...]”. Warto nadmienić, że w podobnych okolicznościach wynalazcy przyznający się do związków z polskością, bardzo otwarcie to przywiązanie manifestowali. We wstępach do składanych przez nich memoriałów patentowych nie brakowało nawet deklaracji w rodzaju: „uchodźca polski”, „Polak” czy „obywatel Polski”.

Niemal na pewno Polakiem nie był także Kacper Zwicki. Jak można wnosić z dokumentów amerykańskich spisów ludności z lat 1860-1880, większość osób noszących to nazwisko (również w wariancie Zwicky) przyznawało się do narodowości szwajcarskiej, lub też urodziła się w Szwajcarii. Na przykład według spisu z 1880 r., w Stanach Zjednoczonych mieszkało pięć osób noszących imię i nazwisko Caspar Zwicky, wszyscy pochodzenia szwajcarskiego. Należy jednak przyznać, że istotnie był on autorem przynajmniej trzech usprawnień w konstrukcji maszyn tkackich, a zatem zajmował się dziedziną wskazaną przez Kowalczyka.

Beniowski

Nie ma natomiast najmniejszych wątpliwości co do polskiego pochodzenia Bartłomieja Beniowskiego. Ten polski uchodźca - jak sam o sobie zwykł pisać we wstępach do memoriałów patentowych - był również wynalazcą, którego działalność znalazła szerszy oddźwięk. Beniowski uzyskał dwa amerykańskie patenty, ale nie w 1864 r., jak podaje Kowalczyk, ale czternaście lat wcześniej. W rzeczywistości był to import na grunt amerykański wynalazków opatentowanych wcześniej przez Beniowskiego w Anglii, gdzie na stałe mieszkał. Trudno zatem zaliczyć go do grona wybitnych polskich wynalazców działających w Ameryce.

Wyjaśnienia wymaga kwestia „szerokiego oddźwięku”, z jakim spotkała się jego działalność wynalazcza. Nie oznacza to bynajmniej, że osiągnął na tym polu wybitne sukcesy. Beniowski rozgłos zawdzięczał raczej nietuzinkowemu charakterowi swoich innowacji. Jego system oznaczania liter na wszystkich płaszczyznach czcionek drukarskich, co miało ułatwiać pracę zecerom, jeszcze pół wieku później był określany mianem „unikalnego”, choć najprawdopodobniej nie został nigdy wdrożony. W 1853 r. Beniowski zaprezentował z kolei pewien nowatorski system układania czcionek w matrycach drukarskich, pozwalający na potencjalnie dużą oszczędność czasu. Pomysł ten przywołano nawet w nekrologu wynalazcy, przypominając, iż Beniowski „[...] usiłował zrewolucjonizować sztukę drukarską poprzez wprowadzenie gotowych zestawów liter i krótkich słów, jak the, and, it, this etc.

Złudzenia co do tego, że sztukę tę udało mu się ostatecznie zrewolucjonizować, rozwiewają jednak inne miarodajne opracowania. Warto w tym miejscu przytoczyć opinię, jaką na temat Beniowskiego pozostawił John Forbes Wilson, ukrywający się pod pseudonimem „stary drukarz” autor książki A few Personal Recollections, by an old printer (1896). Poznał on Polaka, gdy ten wykładał w London Mechanics’ Institution. Wilson w swoich wspomnieniach konkluduje, iż Beniowski, „jak wielu innych, którzy chcieli zrewolucjonizować druk, odeszli w zapomnienie nie dodając nic praktycznego do tej dziedziny. Potwierdza to Richard-Gabriel Rummonds w swojej pracy Nineteenth-century printing practices and the iron handpress (2004). Projekty Beniowskiego zaliczył w niej do „[...] tych dziwacznych innowacji, które nie przetrwały rygoru [panującego] na stanowisku pracy [drukarza]”.

Karczewski

Z całej ósemki jedynie Ksawery Karczewski (1819-1883) w pełni zasługuje na miano polskiego wynalazcy, który wywarł pewien wpływ na rozwój techniki w Stanach Zjednoczonych. Jego domeną był przemysł papierniczy. Uważa się nawet, iż Karczewski był pierwszym w Ameryce producentem kopert.

W Nauce polskiej w Stanach Zjednoczonych... Mieczysław Haiman pisze, że wraz z innym Polakiem, niejakim J. E. D’Alfoncem, Karczewski wynalazł maszynę do wyrobu kopert. Dalej, powołując się na nekrolog wynalazcy zamieszczony w jednej z amerykańskich gazet, wspomina (pisownia oryginalna): „Wynalazki jego były liczne. Jednym z nich było udoskonalenie maszyny do wyrobu kopert, na którem jedna z firm w tern mieście (Filadelfji) zrobiła fortunę. Los Karczewskiego był zwykłym losem wynalazców — inni zbierali żniwo z jego pracy”.

Informacja o wynalezieniu maszyny jest najprawdopodobniej nieco przesadzona. Karczewski istotnie jako pierwszy w Stanach Zjednoczonych rozpoczął wyrób kopert, była to jednak produkcja ręczna. Informacja taka pochodzi pośrednio od Russela L. Hawesa, rzeczywistego pioniera maszynowej produkcji kopert w Ameryce, a przekazał ją Charles G. Washburn, pisząc, iż na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku ,.[...] dr. Hawes [...] widział w Nowym Jorku ręcznej roboty koperty, najprawdopodobniej wykonane przez Polaka nazwiskiem Karcheski, o którym się mówi, że wykonywał pierwsze ręcznie robione koperty w tym kraju”. Istnieją przesłanki, by sądzić, że Karczewski wyrabiał również papierowe kołnierzyki.

Za jedno z ważniejszych osiągnięć Karczewskiego należy jednak uznać inne usprawnienie. Chodzi tu o sposób wykonywania znaków wodnych, opatentowany przez Polaka w 1860 r. Wspomina o tym J. Munsell w swojej pracy A chronology of paper and paper-making (1864). Był to pomysł na wykorzystanie surowców pochodzenia roślinnego do wyrobu pergaminu, dorównującego wytrzymałością wyrobowi tradycyjnemu, uzyskiwanemu ze skóry zwierzęcej. Metoda umożliwiała uzyskanie jednolitego stopnia przeźroczystości materiału, a także pozwalała na wykonanie dowolnego rodzaju znaków wodnych, co szczególnie predysponowało ją do zastosowania przy wyrobie banknotów i innych papierów wartościowych. O znaczeniu tej innowacji może świadczyć fakt, że do patentu Polaka stosunkowo często odwołują się również współcześnie autorzy wynalazków reprezentujący takich liczących się producentów papieru, jak Appleton Papers Inc. Łącznie Ksawery Karczewski uzyskał przynajmniej sześć amerykańskich patentów, przede wszystkim dotyczących chemicznej obróbki papieru i konstrukcji maszyn przeznaczonych do przeprowadzania tych procesów. Oczywiście nie wszystkie z opatentowanych przez niego procesów zostały wdrożone. Jak uważa Edward Chauncey Worden w pracy Technology of Cellulose Esters (1921), jedną z takich nieudanych innowacji był pomysł opisany w patencie z 1874 r., a dotyczący wyrobu papieru wodoodpornego. Karczewski zakładał moczenie włókien roślinnych w kwasie siarkowym do czasu ich częściowego rozpuszczenia.

II. ŹRÓDŁA

Cennym źródłem informacji w studiach nad dziejami Polonii amerykańskiej, w tym i nad osiągnięciami wynalazczymi jej przedstawicieli, mogą być dane dostarczane przez zasoby wykorzystywane głównie w badaniach genealogicznych, przede wszystkim arkusze amerykańskich spisów ludności, aplikacje paszportowe, akty naturalizacyjne czy manifesty okrętowe. Właśnie kwestionariusze spisów ludności, którymi dysponuje amerykańska instytucja National Archives and Records Administration (NARA), dostarczają wielu faktów dotyczących działalności i życia prywatnego Karczewskiego. Wyraźnie deklarował Polskę jako miejsce urodzenia. W kolejnych spisach widoczna jest również zmiana charakteru jego działalności - podczas gdy w I860 r. zaliczał się do producentów papieru, dziesięć lat później określił się mianem chemika. Przynajmniej od 1880 r. - liczył wtedy 61 lat - nie był już aktywny zawodowo. W spisie ludności z 1860 r. występuje jako mieszkaniec Belleville w stanie New Jersey, choć we wniosku patentowym z tego samego roku podawał Nowy Jork jako miejsce zamieszkania. Wydaje się, że mogło to wiązać się z lokalizacją jego firmy w tym mieście. W Belleville mieszkał do połowy lat siedemdziesiątych XIX wieku, później przeniósł się do Filadelfii.

Pewne niejasności dotyczą przedziału życia Ksawerego Karczewskiego. Wprawdzie Mieczysław Haiman określił go na 1810-1883, jednak wydaje się, że pomylił się co do daty urodzin, choć - jak wspomniano - korzystał z informacji zawartych w nekrologu wynalazcy. Według wieku deklarowanego przez Karczewskiego podczas spisów ludności wynika, że urodził się około 1819 r. W arkuszach z 1900 r. znajdujemy już tylko Emily, zamieszkującą samotnie wdowę po Karczewskim. Według jej deklaracji z tamtego właśnie roku dowiadujemy się także, że była matką jednego dziecka, choć żaden ze spisów - również najwcześniejszy z 1860 r. — nie ujawnia, by Karczewscy mieszkali z dziećmi.

Spisy ludności przynoszą także informacje o stanie majątkowym mieszkańców Ameryki. W przypadku omawianych postaci, dane te można pośrednio interpretować jako potwierdzenie osiągniętego sukcesu na polu wynalazczości. Ze spisów tych wynika, że Karczewski nie był zbyt majętny. W Belleville, a później w Filadelfii mieszkał w wynajętych mieszkaniach. W 1860 r. swój majątek określał na 100 dolarów (większość z jego sąsiadów „warta była” od 700 do 2700 dolarów). Dekadę później szacował swój majątek na 500 dolarów.

III. NARODZINY MITU

Niezwykle interesująco (jeśli nie symptomatycznie) wygląda ewolucja opisu dokonań poszczególnych wynalazców, jaką można zaobserwować dogłębnie analizując wspomniane na wstępie publikacje historyków Polonii. Ewolucja ta polega jednak nie na wzbogacaniu opisu zdarzeń o informacje zaczerpnięte z nowo pozyskanych źródeł, ale na modyfikowaniu tegoż opisu li tylko na podstawie erudycji pisarskiej kolejnych autorów. Przykładowo, wychodząc od lakonicznego określenia „ceramika” jako dziedziny, w której Joseph Smoliński miał w 1864 r. uzyskać patent (Kowalczyk 1954), u Ławrowskiego (1976) czytamy, iż wynalazca ten „[...] odniósł sukcesy w rozwoju przemysłu ceramicznego”. Natomiast John Kuliński, który opatentował aparat zapobiegający kolizjom pociągów, u Ławrowskiego urasta do rangi „specjalisty w dziedzinie kolejnictwa”. Trudno uznać fakt otrzymania jednego patentu jako dowód odniesienia „sukcesu w rozwoju” danej gałęzi przemysłu. Wydaje się też wątpliwe, by uprawniał do miana „specjalisty”, zwłaszcza że w obu przypadkach brak jest odniesień do tych patentów przez późniejszych wynalazców, co istotnie można byłoby uznać za dowód wywarcia pewnego wpływu na dalszy rozwój techniki w danej dziedzinie.

***

W świetle przytoczonych wyników badań wydaje się, że dorobek historiografii polskiej w zakresie rozpoznania dziejów wynalazczości wśród Polonii amerykańskiej należy ocenić bardzo krytycznie. Wśród pozycji bibliograficznych przywoływanych w takich opracowaniach, uderza niemal kompletny brak tych źródeł, które w badaniach nad dziejami techniki można określić mianem podstawowych (primary sources), by wymienić tu memoriały patentowe i czasopiśmiennictwo techniczne z epoki. Nie wykorzystuje się także amerykańskich opracowań tematycznych dotyczących dziejów konkretnej dziedziny techniki, reprezentujących zwykle punkt widzenia wolny od etnicznych konotacji.


HOW MANY POLISH INVENTORS WORKED IN AMERICA?

S u m m a r y

Polish historiography concerning Polish inventiveness in the United States most often quotes the accomplishments of eight Poles who worked there during the Civi War. They were as follows: Antoni Glomicki, Gustaw A. Blitkowski, Jan Kuliński, Kacper Zwicki, Józef Smoliński, Seidel de Mackiewicz, Bartłomiej Beniowski, and Ksawery Karczewski.

This paper seeks to verify the hitherto facts that were earlier accepted without any critical approach, all of them concern the aforementioned figures. It has been shown that in the sources commonly quoted what strikes one is an almost complete lack of those sources that in the studies on the history of technique can be defined as „primary sources.” It has been proved the historians of Polonia, in writing about particular inventors, did not enrich the description of events by information drawn from the newly found sources, but modified the earie findings only on the basis of the literary invention of successive authors.

Translated by Jan Klos


ŹRÓDŁO: STUDIA POLONIJNE

Czasopismo Studia Polonijne ukazuje się od 1976 r. Jest to rocznik naukowy o charakterze interdyscyplinarnym poświęcony szeroko rozumianej problematyce migracyjnej i poruszający kwestie związane z wychodźstwem polskim i Polakami przebywającymi za granicą. Wydawany przez Ośrodek Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II oraz Towarzystwo Naukowe KUL.

Ilustracja: ulica Nowego Jorku w roku 1912
Fot.: The New York Public Library




POLECAMY TAKŻE:




BADANIA - ARCHIWUM

DZIAŁ BADANIA NAUKOWE WYŚWIETLONO 43042 RAZY



PORTAL IRJP WYŚWIETLONO 1434020 RAZY



×